Stalowa Wola Centrum – kwestia kładki

Krzysztof Dobrzański   17 sierpnia 2007   Możliwość komentowania Stalowa Wola Centrum – kwestia kładki została wyłączona

W tym miesiącu w Urzędzie Marszałkowskim złożono Wieloletni Program Inwestycyjny (WPI) Gminy Stalowa Wola. Znalazł się w nim także akcent kolejowy, a mianowicie przyszłość pieszego przejścia przez tory linii 68 i bocznicy do stalowowolskiej huty w rejonie przystanku osobowego Stalowa Wola Centrum.

Plan zakłada dwie możliwości: budowę nowej kładki lub tunelu. W obu przypadkach zlikwidowana zostałaby kładka łącząca obecnie rejon targu z hotelem Metalowiec i Miejskim Domem Kultury oraz z peronem przystanku, która, oprócz tego że wizualnie szpeci miasto, nie spełnia współczesnych wymogów konstrukcyjnych (jej schody są za krótkie i zbyt strome). Nowa kładka miałaby powstać kilkadziesiąt metrów dalej, w miejscu, gdzie teraz znajduje się wydeptane, nieformalne „przejście dla pieszych” opatrzone oczywiście znakami „przejście przez tory surowo wzbronione”.

Jeśli powstanie nowa kładka, pochłonie mnóstwo pieniędzy, ponieważ oprócz samej konstrukcji trzeba będzie dobudować dalszy ciąg i tak za długiego obecnie peronu wyspowego, co dodatkowo zbliży do siebie przystanki Stalowa Wola Centrum i Stalowa Wola, a mieszkańcy miasta i tak będą woleli pokonać dwa płoty i nasyp, byle by tylko nie chodzić po schodach. Tunel byłby lepszym rozwiązaniem, bo nie musiałby być tak głęboki i mogłoby się w nim znaleźć miejsce na sklepy. Ze względu na koszty jest jednak mniej prawdopodobny.

Trzecie rozwiązanie nikomu nie przyszło do głowy. Nikomu w Stalowej Woli, ale z powodzeniem funkcjonuje ono w Mielcu – eleganckie, strzeżone przejście wraz ze ścieżką rowerową zamykane rogatkami. Dwa takie przejścia (jedno przed i jedno za przystankiem) oraz przedłużenie ogrodzenia z powodzeniem wyeliminowałyby wypadkogenne zjawisko przechodzenia przez tory w miejscu do tego nieprzystosowanym. Nie byłyby drogie, a przynajmniej nie byłyby tak drogie jak przejście podziemne.

Kończąc wypada przypomnieć, że projektanci Stalowej Woli specjalnie wybrali to miejsce i specjalnie wybudowali miasto po obu stronach linii kolejowej, żeby mieszkańcy każdej części Stalowej Woli mieli względnie blisko do jakiegoś przystanku lub stacji i żeby podróżowanie pociągiem było względnie łatwe. Niestety po latach zaniedbań częściej słyszy się głosy krytyczne pod adresem tego pomysłu, niż docenia jego zalety. Do takiej sytuacji z pewnością przyczyniają się władze miasta, które okres zaniedbań nieustannie przedłużają. Jedynie przed każdymi kolejnymi wyborami obiecywana jest budowa zintegrowanego dworca autobusowo-kolejowego albo szybkie połączenia szynobusowe z okolicznymi miastami, podczas gdy większość mieszkańców chce tylko szybko przejść na drugą stronę torów…


Spacer między torami szlakowymi to w Stalowej Woli norma. Spore zakupy lub rower nieco go utrudniają, ale nie uniemożliwiają.


Tymczasem część starej kładki prowadzącą na peron pomalowano niedawno popielatą farbą i znając polskie realia obawiam się, że na tym się sprawa zakończy.
Zdjęcia: Krzysztof Dobrzański
Źródło: informacja własna, tygodnik Sztafeta